Strona:Walerian Kalinka - Jenerał Dezydery Chłapowski.pdf/157

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


kraju, poddać się karze i korzystając z nabytego doświadczenia, pracować dla Ojczyzny w warunkach, jakie będą dane. Nie usłuchano go, bo mniemano powszechnie, że wychodźtwo nie potrwa długo; że owszem z armią rewolucyjną francuską zjawi się ono niebawem nad brzegami Wisły. — Czy zła była rada Chłapowskiego? Czy emigracya z r. 1831 nie wyprowadziła z kraju najlepszych, najszlachetniejszych żywiołów, tego co pod każdym względem było kwiatem spółeczeństwa polskiego? Ile było sił, talentów, wysokich cnot, heroicznych poświęceń w emigracyi, wiedzą tylko ci, co ją znali, i tem większy czuć muszą ból, że to wszystko, prawie bez pożytku dla kraju, zwiędniało we Francyi! Byłto dobrowolny a straszny upust krwi, daleko straszniejszy niż ten co wojna sprawiła, dokonany w chwili, gdy kraj potrzebował największej siły odpornej, wobec represyi zwycięskiego nieprzyjaciela. Powiedziano, że w owej epoce grobowego pod rządem rosyjskim milczenia, Poznańskie aż do r. 1846 było jedyną prowincyą, „co myślała i pracowała za resztę Polski“. I było tak rzeczywiście, myślała i pracowała za resztę Polski, a nietylko dlatego, że ta prowincya większej wówczas używała swobody, lecz dlatego głównie, że Poznańczycy nie emigrowali. Bo uważmy, że gdyby ci wszyscy z Wielkopolski, co w powstaniu wzięli udział, gdyby Chłapowscy, Mielżyński, Żółtowscy, Marcinkowski, Potworowski, Libelt, Moraczewski i tylu innych, przenieśli się do Francyi, czyżby i Poznańskie nie stało się owym grobem milczącym, jak reszta Polski, albo co gorsza, czy jedynym objawem jego żywotności nie byłyby roboty konspiracyjne, jak podówczas w Królestwie i w Galicyi? Co w tej epoce zrobiło się dobrego w Wielkopolsce, to było dziełem tych właśnie, którzy w r. 1831 bili się za Ojczyznę i którzy po wojnie w kraju zostali. A tożsamo da się powiedzieć o Królestwie i o Galicyi, że tu najcelniejszych tylko wymienim, jak Andrzeja Zamoyskiego i Leona Sapiehę, którzy po wojnie woleli w kraju pozostać, i w twardych warunkach sprawę dźwigać i drugich ciągnąć do pracy. Co się później w Królestwie i w Galicyi zrobiło, ich to dziełem, bo oni do