Strona:Walerian Kalinka - Jenerał Dezydery Chłapowski.pdf/113

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


czyli po rodzicach; on swoję odzyskał własną pracą — a jaką pracą, to widzieliśmy.
W połowie stycznia umarła mu córeczka nowonarodzona, o czem jednak żona nie zaraz mu doniosła. „Będziesz zapewne wolała dowiedzieć się, że już wiem o naszem nieszczęściu. Bogu je ofiaruję, a cierpię bardziej jeszcze za ciebie, bo dziecina w tym wieku droższa jest dla matki. Boże, zsyłaj na nas wszystkie boleści osobiste, a miej litość nad sprawą publiczną; daj jedność naszym!“ I zaraz przechodzi do rzeczy publicznych, a byłoto właśnie po usunięciu się Dyktatora. „Już też czas był, aby to wstrząśnienie nastąpiło, a cokolwiek się zdarzy, mogą być z niego dobre skutki. Europa przekona się, że naród zdecydowany jest albo umrzeć, albo wydobyć się z pod berła rosyjskiego, skoro wodza, w którym miał ufność, wolał pozbyć się, jak tylko przekonał się, że on chce oddać nas pod rządy Cesarza… O Zabałkańskim mamy wiadomości, że zgromadził już 60,000; przybędzie mu jeszcze około 90,000, oprócz mnóstwa dział. Lecz jeśli duch armii może jej szczupłość zastąpić, to powinniśmy mieć dobrą otuchę. U niego mnóstwo chorych, u nas szpitale wojskowe są puste. Nowy rodzaj życia, i fizycznie i moralnie, naszym żołnierzom doskonale odpowiada.“ — Skoro go posłano do korpusu Żymirskiego pod Siedlce, pisze: „Mam przy sobie Stasia (Chłapowskiego), Gustawa Potworowskiego, Skórzewskiego i Ksaw. Bojanowskiego, którzy mi służą za adjutantów; widzą oni, że wojna trochę inaczej wygląda, niż sobie wyobrażali. Dotąd widzieliśmy tylko kozaków, a ty wiesz, że ja lubię mieć z nimi do czynienia. W życiu bywają zawsze wypadki, ale o ile podobna ich uniknąć, to ja do tego, wzrok mam dobry, jestem przytomny, zręczny na koniu i z dobrą szablą w ręku dam sobie radę. A zresztą ufam naszej sprawie; nigdy nie położę się spać, bym Boga nie przyzwał na pomoc i nie polecił mu gorąco nieszczęśliwszej naszej Ojczyzny.“
Wieczorem, po bitwie grochowskiej, znalazł czas, aby żonie przesłać kilka wierszy: „Stało się, co musiało stać się, przegraliśmy dziś bitwę pod Pragą. Rosyan było trzech na