Strona:Walerian Kalinka - Jenerał Dezydery Chłapowski.pdf/112

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Kiedy Chłapowski opuszczał Turwią, żona jego była przy nadziei, bliską rozwiązania; nie zatrzymywało go to wcale, i owszem, dzielna niewiasta gotową była pomódz mężowi do ucieczki w razie, gdyby władze pruskie zatrzymywały go w domu. Pierwsze wrażenia z pobytu jego w Warszawie były bardzo przygnębiające. Widział w narodzie wielki zapał i gotowość do poświęceń i ufność bez granic w Chłopickim, kiedy ten ostatni wcale wojny nie przypuszczał i kiedy niemało ludzi w wyższych sferach towarzyskich i na wyższych stopniach wojskowych, ku temu jedynie dążyło pocichu, by rzeczy wróciły do dawnego stanu. Przewidywał, że to się źle skończy, że opinia wywiedziona z błędu obróci się gwałtownie przeciw Chłopickiemu; a choć i jego wliczano pomiędzy stronników rosyjskich, nie zrobił nic, by zdjąć z siebie to krzywdzące podejrzenie, tylko członków Rady Najwyższej, ks. Czartoryskiego i Niemojewskiego, poufnie zawiadomił, jakie było istotne usposobienie Dyktatora. Zresztą milczał i szukał pociechy i pokrzepienia w Bogu. „Dziś (pisze on do żony), skończyłem pokutę z ostatniej spowiedzi. Dziękuję Bogu, że mnie zachował od wszelkiej Jego obrazy i że nie dopuścił w mem sercu niechęci do ludzi, pomimo przykrości, których od nich doświadczam. Nieszczęśliwy naród; wszak tyle zrobiono, aby go rozdrażnić i uczynić podejrzliwym.“ — Kiedy konsul pruski zagroził mu konfiskatą majątku, nie zawahał się wcale; napisał tylko do żony: „Skoro dobra zabiorą, przyszlij mi zaraz urzędowy dokument konfiskaty. Wtedy nie będę już obywatelem żadnego kraju i wdzieję mundur, nie kompromitując Królestwa wobec Rządu pruskiego. Powiadają mi, że z mocy wspólności majątkowej połowę będziesz mogła zachować. To nam wystarczy. Nie trać przeto ufności, moja droga. Jakże Bóg dobry, że twoję duszę z moją połączył. Ty mnie krzepisz, podnosisz i we wszystkich przygodach życia dajesz mi szczęście. A skoro Bóg tak dobry, jakże ja nie mam spełnić mego obowiązku! Jestem najspokojniejszy o siebie.“ Ta obojętność o własny majątek godna uwagi. Prawda, że wielu w owej epoce poświęcało dla Ojczyzny większe jeszcze fortuny. Ale je odziedzi-