Strona:Wacław Sieroszewski - Wrażenia z Ameryki.djvu/61

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

zwyciężyć nawet w chwili przyjęcia naszej delegacji pogodny zazwyczaj Hoover. Szeptano, że to skutek niedawnych rozmów z angielskim premjerem... A przecież wizyta angielska była zwycięstwem Ameryki. Sprawy jednak, które się dziś ważą na szalach światowej polityki, są o wiele głębszej natury niż drobiazg „morskiego rozbrojenia“. Coraz częściej przed oczami myślących Amerykanów staje zorza nowej epoki, która może zwiastowaé im albo słoneczny dzień niezwykłego rozkwitu i potęgi, albo łunę straszliwego pożaru... Czuje się to w uwagach dziennikarskich artykułów, w pracach „magazines“ i nawet w poważnych książkach... Są to jednak dotychczas urywkowe i niejasne myśli, wypowiadane nieśmiało i półgębkiem... Zato posuwa się raźno inna przygotowawcza robota i mówi się o niej zupełnie otwarcie. Powtarza się głośno ideje, wypowiedziane ośmdziesiąt lat temu przez Daniela Webstera a wcielanie w życie przez Lincolna[1]. Stany Zjednoczone, aby panować nad tak obszernem terytorjum, muszą mieszaninę sfederowanych prowincyj i narodów zamienić w „państwo“. I czynią to one z nie-

  1. Patrz ciekawą książkę Allana L. Bensona „Daniel Webster“. New-York, Cosmopolitan Book Corporation.