Strona:Wacław Sieroszewski - Wrażenia z Ameryki.djvu/62

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ubłaganą konsekwencją, a ostatniemi czasy nawet z pewnym pośpiechem. Ograniczenie emigracji, wywołane zresztą obawą przed zbyt szybkiem przeludnieniem, ogromnie wzmocniło proces asymilacyjny; prawo wprowadzające język angielski nawet do szkół prywatnych — po polsku, niemiecku lub włosku wykładane są jedynie tam specjalne przedmioty — proces ten pogłębił. Standaryzacja życia, prowadzona energicznie we wszystkich kierunkach i dająca ogromną ekonomję energji, narzuca te same obyczaje od Atlantyku do Pacyfiku. Wszystko amerykanizuje się w oczach nieledwie; różnice rasowe i plemienne cofają się wstydliwie wgłąb serc... Rozmach życia, pogoda charakterów, wielki powszechny dostatek, wygoda, zdrowotność, dostępność oświaty, szacunek dla osobistych wartości człowieka — pociągają młode dusze obcoplemienne z niepowstrzymaną siłą... Wzrastające poczucie potęgi Państwa udziela się obywatelom... „Jestem Amerykaninem“ wymawia się obecnie z tą samą dumą, co niegdyś „Civis Romanus“. I nawet cel podobny zaczyna uświęcać w oczach świata zarysowującą się hegemonję Ameryki: pokój świata „pax universa“, jaki dawał skróconym narodom starożytności oręż Rzymu. Dziś go niesie poprzez Oceany techniczna