Strona:Wacław Sieroszewski - Na wulkanach Japonji.djvu/41

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


bronią ognistą i żelaznemi okrętami. Powiedział im więc: „Dobrze, puszczę was. Dam wam prawo handlu — zniosę zakazy — ale nauczcie nas używania broni waszej!“ Amerykanie obiecali to uczynić. Jednakże ten traktat, ta zgoda z cudzoziemcami, oburzyły cały naród i mimo wszystko został sziogun pobity w paru bitwach.
Ostatni sziogun, Keiki Tokugawa, był rozumnym i łagodnym człowiekiem: widząc, że dalsza walka jest bezcelowa i prowadzi kraj do katastrofy, poddał się pod władzę mikada. Mikado przyszedłszy w ten sposób do władzy, nietylko nie ukarał szioguna, lecz przyjął go na swój dwór, dał mu zaszczytne miejsce w rządzie, a nadto wprowadził nowe urządzenia. Zrozumiał bowiem odrazu, że trzeba przebudować życie; zrozumiał znaczenie tej techniki wojny i życia, jakich wzory widział na okrętach amerykańskich i jakie poznał w obcowaniu z Amerykanami. Postanowił zatem wyprowadzić owe reformy, które przedtem potępiano jako szkodliwe. Otwarto porty japońskie dla handlu, zwrócono się do Europy, do Anglików, Francuzów i Niemców, z prośbą o przysyłanie nauczycieli, instruktorów, profesorów, którzyby zapoznali Japończyków z nową techniką życia, wynalazkami i wiedzą europejską. Zaczął się okres oświaty Meidżi, okres, który trwa do tej pory. Japończycy bar-