Strona:Wacław Sieroszewski - Na wulkanach Japonji.djvu/40

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


na, ale stale od rządzonych. Wzrosły intrygi, zawiście i walki, i znowu Japonja zaczęła broczyć krwią. Wtedy oczy dręczonego ludu zwróciły się do zapomnianego mikada. Mikado był już wówczas bez wpływu politycznego, żył zdala od intryg, nikomu krzywdy nie czynił, do niczego się nie mięszał, wskutek tego wielu odsuniętych od wpływów dajmiosów marzyło o zniesieniu sziogunatu a przywróceniu władzy mikada i uzyskaniu do niego przystępu. Zaczął się potężny ruch ludowy na korzyść mikada, z hasłem na pozór konserwatywnem: powrotu do starych cnót, starych pojęć, starych obyczajów. Postanowiono przeciwstawić się nadużyciom, jakie panowały na dworze szioguna. Było to już w wieku XIX.
W owym czasie do brzegów Japonji przybiła po raz pierwszy eskadra amerykańska. W 1854 roku admirał amerykański, Perry, postawił Japończykom ultimatum:
„Otwórzcie wasze miasta i porty dla naszego handlu, albo zbombardujemy i zniszczymy wasz kraj.“
Było to w chwili ostrej walki między Sziogunem a Mikado. Sziogun zrozumiał odrazu, że, nie opierając się na sympatji powszechnej ani na moralnych siłach narodu, mógłby utrzymać się dłużej przy władzy jedynie przy pomocy wojsk zwycięskich. Przewagę mogli mu dać Amerykanie ze swoją