Strona:Wacław Sieroszewski - Na wulkanach Japonji.djvu/28

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


towi całego archipelagu. Prąd ten spotyka się po drodze z innym prądem zimnym z cieśniny Berynga. Różnica temperatur, sprzeczność prądów, zetknięcie się dwóch potężnych morskich rzek, wywołuje ciągłe falowanie Oceanu, ciągłe wrzenie wirów, oraz burze powietrzne, które wyrażają się w tajfunie, i burze morskie, wyrażające się w napaściach morza na ziemię. Potężny wał wody oceanicznej olbrzymiej siły i ciężaru uderza wciąż w podstawy cudnych wysp japońskich. Od tego nacisku pęka ziemia japońska, tworzą się w niej szczeliny i przerwy. Woda morska dostaje się w głąb i wywołuje procesy chemiczne wśród złóż geologicznych. Gorąco wnętrza ziemi zamienia wodę morską na parę i gazy o niezmiernie wysokiem ciśnieniu. Trzęsienia ziemi są właśnie rezultatem ich parcia.
Japonja leży jakby na powierzchni kotła pełnego przegrzanej pary. Ziemia tam wciąż drga; 1500 trzęsień notowanych jest w Japonji rocznie przez seismografy. Wiele jest takich, które przemijają prędko, nie pozostawiając znaczniejszych skutków; na te nie zwraca się uwagi. Raz w nocy zostałem wyrzucony z łóżka. Zrazu myślałem, że mi się coś śniło, i sam z łóżka wyskoczyłem; wtem spostrzegłem, że żyrandol nad moją głową kołysze się i że obraz waha się na ścianie. Zrozumiałem, że jest to trzęsienie ziemi. Drugim