Strona:Wacław Sieroszewski - Na wulkanach Japonji.djvu/29

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


razem siedziałem w jakimś hotelu europejskim, gdzie zebrało się towarzystwo bardzo wykwintne, bogate, eleganckie, panowie w smokingach, panie w toaletach wieczorowych. Towarzystwo wesoło rozmawiało. Nagle światło zgasło. Odczuliśmy nieznaczne drgnienia stołów i krzeseł, a szkła nakryć poczęły szczękać, jak szczękają zęby wylękłego człowieka. Odrazu cisza zapanowała. Lecz trwało to tylko chwilę i wkrótce zabłysło światło. Oto są przykłady tych pospolitych trzęsień, które się tak często zdarzają. Od czasu do czasu wszakże w regularnych odstępach, t. j. co lat 50 — 60 następują wielkie trzęsienia ziemi, jak katastrofa, o której niedawno słyszeliśmy. Katastrofa tego rodzaju, burzy i niszczy całe okolice. Wiemy z opisów, jak się to dzieje, ilu ludzi ginie, ale dlaczego ginie tak dużo ludzi i w jaki ginie sposób, rzadko kto ma o tem należyte pojęcie. Wstrząśnienia ziemi same nie są tak szkodliwe, jakby się zdawało. Nawet kiedy ziemia pęka i pochłania pagórki i doliny, kiedy się otwierają przepaście w ziemi, to i tak nieznaczna ilość mieszkańców ginie, a dużo może się uratować. Natomiast najgroźniejszą rzeczą przy wstrząśnieniach ziemi są inne momenty. Na brzegu morza, w miejscowościach najgęściej zaludnionych najgroźniej odbijają się rezultaty trzęsienia ziemi.
Wytłumaczmy to na przykładzie: jeżeli