Strona:Wacław Sieroszewski - Kulisi.djvu/19

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   19   —

Nie są to ludzie, lecz owoc występnego związku małpy z gęsią, czego ślady zachowali w swych długich ptasich nosach i włosach, rosnących na twarzy. Są to barbarzyńcy, nie uznający Niebios, odrzucający rodzinę i przodków, co zrozumiałe jest ze względu na haniebne ich pochodzenie. Zręcznie budują okręty, wyrabiają przedmioty z metalów, stawiają domy, obmyślają dowcipne maszyny, ale celują przedewszystkiem w wyrobie narzędzi, służących do wszelkiego rodzaju zabójstwa. Łatwo zrozumiecie przyczynę tego, gdy powiem wam, że tajemnie żywią się ludzkim mózgiem i krwią pomordowanych. Stąd cudowna ich zręczność we władaniu materjałem wszelkim, stąd źródło ich okrucieństwa... Pokarm stwarza obyczaje! Miłośnicy ryżu i pszenicy — trudnią się ich uprawą. Myśliwiec wprawnie łowi zwierzęta, rybak poznał upodobania ryb... Okropni, biali zjadacze trupów są doskonałymi żołnierzami i przemyślnymi mordercami ludzi[1]. Wprawdzie nie widziałem sam białych djabłów, ale możecie polegać na prawdzie słów moich, gdyż to, co mówię, czytałem o nich na własne oczy w ogłoszeniach, rozklejonych w Sinanie z rozkazu wice-króla. Zdawałem naówczas w tem mieście egzamin, i tysiące ludzi ze wszech stron napłynęło właśnie do stolicy prowincji. W ich liczbie byli tacy, co zbliska znali rudych cudzo-

  1. Te zabobonne mniemania pospólstwa chińskiego na nieszczęście uprawnione są do pewnego stopnia okolicznością, że Europejczycy zjawiają się do nich przedewszystkiem jako okrutni żołnierze, rabusie niszczyciele bezmyślni.
2*