Strona:Wacław Sieroszewski - Bajka o Żelaznym Wilku.djvu/56

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


zmieni... Kiedyż, kiedyż, Panie, powrócisz do nas i troskę o dobro państwa zamienisz na troskę o nas?

Wierna Ludgarda.«

Na list ten Król natychmiast odpisał:

»Ukochana Małżonko!
»Bądź królową a nie niewolnicą. — Rozkazuj. Zejdź napowrót do przeznaczonych Ci komnat. Straże odeślij na mury. Pan Tatura musi Cię słuchać, gdyż Ty jego Panią i Królową jesteś... Nie żałuj gońców i wieści często o sobie i dzieciach przysyłaj... Nie bój się niczego, gdyż ręka moja, choć zdaleka, czuwa nad wami!...

Kochający Cię Gosław.«


VII.

Zmalał orszak królewski. Zostali w nim tylko dostojnicy z urzędu, trochę wiernego rycerstwa i osobiści Króla dworzanie. Ich szaty i zbroje, poniszczone w podróży, już nie grały dawnemi barwami, nie lśniły się blaskiem słonecznym. Twarze ludzi ćmił smutek i zaduma. Nie spotykały już Króla przy wjeździe do grodów wspaniałe pochody panów, rycerzy i cudnych strojnych dziewic, sypiących kwiecie pod kopyta królewskiego rumaka. Zato wyległy niewiadomo skąd jakieś kudłate, półnagie, cuchnące tłumy żebracze, które, klękając na drodze, wstrzymywały jego konia i podawały mu na długich tykach zwitki papieru ze swemi skargami.
— Nigdy nie myślałem, żeby było w moim królestwie tyle nędzy!... — mówił Król z żałością i odrazą.
Kazał suto rozdawać jałmużnę, tak że skarbnik zaczął gderać, iż mu nie starczy na powrót, że już w sakwach mało zostało pieniędzy, a w jukach mało jadła.