Strona:W. M. Thackeray - Pierścień i róża.djvu/156

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Egzekucję? Jaką znowu egzekucję? — zapytał przestraszony Bulbo.
— Oficer trzyma się ściśle litery rozkazu — odparł kapitan, wyjmując z zanadrza rozkaz stracenia Bulby, ale Jego Królewska Mość roześmiał się serdecznie i wytłumaczył kapitanowi, że Bulbo nie jest już jego jeńcem, tylko gościem, poczem, pełen dobrotliwej łaskawości, zaprosił swego ex-jeńca i kapitana na śniadanie.

W. M. Thackeray - Pierścień i róża str 156.png