Strona:Włodzimierz Stebelski - Roman Zero.djvu/74

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


I z gniewnem czołem i z usty zwartemi
Pod skrypt „Porfiru“ swe imię położył,
A równocześnie myślami drzącemi
Dosnuwał dalej to, co dzisiaj dożył.
Adwokat prawie czołgał się po ziemi,
Tak się obleśnie przed hrabią ukorzył,
Sprzedał mu kłamstwem zbezczeszczony bilet —
Wpierw, jak bandyta w pierś mu wetknął sztylet!