Strona:Włodzimierz Stebelski - Roman Zero.djvu/34

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


„Wara na grobach stroić maskarady!
Bo rezurekcja ich już niedaleka!
Ten duch zamarły i w letargu blady
Nie chce szmermelu, bo na pożar czeka.
A gdy odkupi dawnych grzechów ślady,
Wyłamie gwoździe sromotnego wieka!
Jakże-ż wy śmiecie zaklinać kamienie,
Nie rozumiejąc, co to odrodzenie!“

„Chciałem ja także Polskę kłamstwem zbawić!
Patrzcie mi w oczy, ogorzałe w dymie!...
Chodziłem długo obce prawdy sławić,
Szukać, czy nasza w blasku ich nie drzémie.
Poszedłem wszystkie barykady krwawić
I zapisywać we krwi Polski imię —
Ażem tych ofiar poznał nieudolność,
Bo każdy naród ma odmienną wolność.“

„Gdzie ja nie byłem? W czyich buntów szyki
Ja nie nosiłem orła mych legjonów!
Latałem Niemcom stwarzać republiki
I sycylijskich zbawiać lazzaronów!
W łunie pożarów stałem wszędzie dziki
I rozbestwiony wśród alarmu dzwonów —
A w niszczycieli wpisan zastęp tłumny,
Musiałem walić — wandomskie kolumny!“