Strona:Włodzimierz Stebelski - Roman Zero.djvu/33

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


XIII.

„Tak jest! Niewolno“ — wołał rozogniony,
W imię ojczyzny na jarmarku stawać
I dla humbugu albo dla mamony
Z starych sztandarów kawałki wykrawać
I w te kawałki ubierać histrjony,
Aby je potem jako blichtr sprzedawać!
Święta ojczyzna nie żąda reklamy,
My z myślą o niej żyjem i konamy!“

„Tak jest! ten „Porfir“ jest zrodzony z blagi,
Czuję to patrząc i słuchając czuję;
Jutro nie będzie śladu tej odwagi,
Która dziś wielkość i karjerę snuje!
Dla tego wara ruszać sarkofagi!
W imieniu prochów żywy protestuję!
Bo nie chcę, aby, gdy was zdruzgotano,
„Śmiertelnej twarzy“ w oczy zaglądano!“