Strona:Włodzimierz Stebelski - Roman Zero.djvu/22

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


IX.

Czołem! Bo to są władcy mego losu!
Przyszli ocenić mego dłuta dzieło:
Kordjan Tumanek, szef — redaktor „Głosu“,
Pisma, co nieraz wielką wrzawę wszczęło,
I doktor Kąkol prawniczego kłosu
I ich przyjaciel nazwiskiem Krywełło.
Przyszli, stanęli i wszyscy w zapale
Krzyknęli: „Dobrze! świetnie! doskonale!“

Jeden powiedział: „Lśni realizm z czoła,
Albowiem litość musi być realna.“
„Jest idealizm w nodze!“ drugi woła
„Bo litość zawsze do idej zapalna.“
Trzeci osądził: „To jest nowa szkoła,
Co dotąd jeszcze nie jest namacalna.“
Lecz nie o sztukę panom tym chodziło,
Gdy do mnie przyszli z miną wielce miłą.