Strona:Włodzimierz Stebelski - Roman Zero.djvu/23

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


„Panie Romanie!“ — rzekł pan Kąkol do mnie,
Jesteś bożyszczem w Nawareckich domu;
Hrabia w apatji dla nas trwa niezłomnie,
Mamy ideę potężnego łomu,
Hrabia nieufny teraz jest ogromnie,
Tobie uwierzy, a zresztą nikomu —
A ta idea i z tyłu i z przodu,
Ma na programie zbawienie narodu!“

„Panie Romanie!“ — pan Krywełło rzecze —
My towarzystwo wielkie zakładamy;
Oddajem tobie świętą sprawę w pieczę!
Gdy prezydentem filantropa mamy,
To towarzystwo nam już nie uciecze
I wtedy lud i bank i rząd zyskamy!
Popularności trzeba i koncesji —
Firma hrabiego ma zadanie presji.“

„Panie Romanie!“ — woła pan Tumanek,
Ja nienawidzę wszystkich hrabiów świata!
Jus primae noctis grzmi z dziejowych tkanek,
Tu zaś potrzebna jest z zasad obiata!“
Zasadniczości niewierny kochanek
Zrobił tu pauzę — żar po twarzy lata —
Spojrzał męczeńsko na przyjaciół parę,
Ci się skłonili, jako czczą ofiarę.