Strona:Władysław Tarnowski - Krople czary - cz. I i II.djvu/165

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Niemi kropil katafalk nad ludu głowami,
Nad niemi księdza Marka błysnęła twarz łzawa,
O świętego pastorał – wsparta – Stanisława!
Przodem stali ci jeszcze, którzy mają zginąć,
Na których spojrzeć okiem serce mi nie dało,
O! . . . a było ich jeszcze zacnych i nie mało,
I wzrok w dół opuściłem . . .
(wolał z łzą wypłynąć!)
I coraz więcej Iudu w dumie przybywało.
Że się kościół rozszerzał, jak pierś wielka chwałą,
Którą rozsadza akord szczęścia i bolści,
Związawszy pieśnią życia i nadziemskich wieści! . . .
Wtedy duch księdza Marka zawołał: Hetmani! . . .
Wy u sklepień tam drżący! i w chwale wybrani!
Patrzcie, to Polska młoda! . . . to wasze sieroty,
Od lat stu przeciw piekłu, z mąk swoich Golgoty
Wszystkich sił swych potęgą ciągle spiskujące,
Od lat stu ciepłą serca swego krew broczące –
Lecz choć w więzach zrodzone, czują, że do chwały,
Bo walczą nieśmiertelnem tu za nieśmiertelne,
Czując, że sprawy Polskiéj tu bramy piekielne
Nieprzezwyciężą, choćby w sto piekieł zmożniały
Oni są dzik kapłanem Boga na tej ziemi,
Co ludy ewanielii nawracają drogą! . . .
Patrzcie! . . . ci bez opieki, co usty drżącemi
Słodkiej żądzy męczeństwa tęsknotą spragnieni,
Woleli paść, jak hańbę przeżyć znikczemnieni! . . .
Patrzcie! o króle! wodze! rycerze! hetmany!
Żółkiewscy i Czarnieccy! Zawisze! Rejtany! . . .
Patrzcie na te sieroty dziejów, co kurhany
Tylko uczyły jeszcze, że miały ojczyznę,
Co się na piekło z dłonią porwały i bliznę
Najświętszą światu rzucą w oczy, w blask świetlany! . . .
To są wieków sieroty i usarskich skrzydeł,
To modlitwa narodu, co Boga kapłanem
Stał się na ziemi, rycerz bezbronnych prawideł,
Modląc się dzieci zgonem, codziennie przed Panem!
Co sami sobą wstali, po wieku niemocy,
Gdy miano za umarły naród wśród przemocy! . . .