Strona:Władysław Tarnowski - Krople czary - cz. I i II.djvu/155

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.



∗             ∗

Od Zdżar się ruszał obóz w głąb Wołynia,
Wesoły żołnierz idzie z dobrą wiarą,
I nuci piosńkę oddziałową starą,
Któréj zapałem swym ognia przyczynia.


PIEŚŃ.

A kto chce roskoszy użyć,
Niech idzie w wojence służyć!
Na wojence tak to ładnie,
Kiedy ułan z konia spadnie.
Koledzy go nie żałują,
Jeszcze końmi przytratują;
Rotmistrz z listy go wymaże,
Kapitan trumnę zbić każe,
A za jego trud i prace
Hejnał zagrają, trębacze.
Tylko grudy zaburczały,
Chorągiewki zafurczały,
Śpij kolego – twarde łoże:
Obaczym się jutro może –
Dalej, naprzód! Cary z drogi!
W piekło zbiry! z drogi wrogi !
Śpij kolego! . . . a w twym grobie
Niech się Polska przyśni tobie –
Więc kto chce roskoszy użyć,
Niech idzie w wojence służyć.


II.

O! jak rozkosznie spocząć w cichym grobie,
Kiedy nad głową szumią stepów zioła,
I tylko czasem szum skrzydeł anioła
Słyszeć tam – ale nie wiedząc o sobie.
Czuć ach! i przeczuć, że z anioła skrzydeł
Rosa opadnie na kwiaty mogiły,
I ulatuje w tęczach malowideł,