Strona:Władysław Tarnowski - Krople czary - cz. I i II.djvu/156

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Czuć, że kochanki łzy na kwiatach drgnęły,
Ale o sobie niewiedząc, i siły
Ducha swojego nieznać, ni błękitem
Ocząt nie krwawić się, z których płynęły . . .
Łzy te anielskie nad gwiazd chmurnym szczytem
Spłakane w żalu bezbrzeżnym po tobie
Ale to czując niewiedzieć o sobie! . . .
O! jak rozkosznie spocząć w jednym grobie,
W jednéj o jednéj z kochanką mogile,
Na któréj kwiatach tulą się motyle
I słowikowie hymn wiosny zawodzą,
A gdy nad mogli lice słońca schodzą,
Słuchać, gdy brzoza nad kurhanem płacze! . . .
Lub przelatując, gdy orzeł zakracze
Twe imię, niosąc je ku potomności;
I czuć że głos to serdecznéj żałości
Głos przyjaciela co płaczę po tobie . . .
Czuć – lecz nie wiedzieć – nic – nic – nic o sobie!
O! lecz o ileż milej spocząć w grobie
I czuć że o nas ojczyzna pamięta,
I patrzy na nas jak na swe jagnięta,
Z purpury wstęgą na swém śnieżnem runie!
I kiedy jeden okrzyk : Wolna Polska! . . .
O! wtedy! Wtedy – już niespocząć w grobie,
O! wtedy przeczuć, i wiedzieć o sobie! . . .
I wtedy w jednym zmartwychwstać piorunie,
I z grobu zerwać się na równe nogi,
I błysnąć w jednej błyskawicznej łónie
I szaleć czynem, i szaleć radością,
Walczyć i ginąć, lecz z nieśmiertelnością,
I znowu zerwać się! Ach! szczęściem Bogów,
O jakiem nigdy nie marzyły Bogi,
I pogromionych, nią zanielić wrogów,
A kląkłszy potem u wieczności proga,
Ojczyznę w Bogu czuć w Ojczyźnie Boga!