Strona:Władysław Tarnowski - Krople czary - cz. I i II.djvu/153

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Na śmierć Wł. Jabł.
(Poległego 1864.)

O młody bracie! czyż mi się śniło,
Że Cię przeżyję na ziemi,
I że nad twoją schylon mogiłą
Strón dotknę szpony sępiemi!
Niech każdy ranek perły ci rosy
Przyniesie na darń zieloną,
Co Polski oczu, ciche niebiosy,
Rzucają mogił koroną...
I niechaj orzeł białemi pióry
Cichy sen tobie ocienia,
Zalem ojczyzny kracząc ci z góry
I smutkiem druchów wspomnienia!



Do Wład. Zwier. i Kach.

O wy! o jednem ramieniu,
Straciwszy drugie wprzód w boju,
Niepozostali w pokoju,
Lecz jak orlemu plemieniu
Przystało — z jedną w bój ręką
Idący! pieści wam szlę,
Jak pożegnalną łzę!...
Jakkolwiek cichą, maleńką,
Lecz kiedyś, kiedyś, może i ona,
Jak ziarno wichrem poroznoszona,
Ujrzy w ojczyźnie weselszy czas,
Niechaj jéj wtedy przypomni was.
Coście szli z jedną ręką na bój,
Wołając: Boże patrz! Carze stój!...
Gdy druga ręka z ziemi sterczała
I „patrz!” nad piorun na Boga wołała!...