Strona:Władysław Tarnowski - Krople czary - cz. I i II.djvu/124

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Do S. T.

Więc na téj drodze gdzie oni! chadzali,
Żegnaj i ty mi!... z ostatnich, ostatni,
Niech aniołowie strzegą ciebie biali
I odprowadzą pod cichy dac bratni...
Niech Cię nam, matki cicha strze ręka
Ja niewstrzymuję Cię — choć serce pęka...
Skrzydło anioła niech ci będzie tarczą,
Gdy kule gwizną i działa zawarczą,
Jakkolwiek silny i piekielny wróg —
Jest Bóg! jest Bóg!...



Radziwiłłów.

Przebóg! ja niepotrafię kamienia starcowi
Rzucić, którego życie pasmem pasowania,
Co w gradzie kul, nieszczęsny szukał dla swéj głowy,
Śmierci w rodzinnéj ziemi po latach wygnania!...
Życie w usługach wielkiéj spędzone ojczyzny,
Opłacone wygnaniem, nędzą i goryczą,
Kto zrobił — „co mógł“ temu gorycze jak blizny,
W nieszczęściu, jak w zwycięztwie do cnót się policzą!...
Przeto ducha nietraćmy! niechaj każda klęska
Podnosi go! a będzie dumna i zwycięzka!...



Batorz.

Lelewel zginął!... cios ten nad pocisk szatana,
Ugodził w pierś narodu —
Z najdzielniejszych dzielny!
On stał nowym posągiem Polskiego Hetmana,