Strona:Władysław Tarnowski - Krople czary - cz. I i II.djvu/120

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Zbudziły ptaków ponocnych śpiew . . .
Smętne topole, brzozy płaczące,
Coraz się liczniéj polonez plącze,
Aż z trzaskiem w lipy konarach coś jękło,
Jak gdyby wielkie serce gdzieści pękło,
Drgnęła jak matka nad trupem dziecięcia,
I padła – w dębu starego objęcia . . .
W tém jasion huknął – odbijanego!
Z jękiem puszczyka od wypłoszonego,
Dziki polonez! obchodzą dom,
Trzykroć aż trzasnął północny grom,
I ciszéj szumią – zapadły mgły,
I pieją kury nad kwiatów łzy
A wichry tłuką okiennicami,
Gdzieś stary obraz runął ze ściany,
I w ciemnym kącie, kędyś świerszczyk śpiewa,
W kaplicy lampa cicho dogorywa
I widno, kiedy łóny zamigoczą,
Niedoperzami, wiatr ciska, jak procą . . .
Rada puszczyków w głębi się odbywa –
I wstały wichry zerwane znów,
Szumią jak sztandar ludzkości głów,
O szyby deszczu bije kurzawa,
I północ bije – król wichrów wstawa! . . .
I antenaty w piorunów noc
W oku znów miały wiekową moc,
Zeszli z portretów! o! wyszli z ram!
Podali rękę orszakom dam,
Suną po sali! suną o! biali!
A grom po gromie wśród wichrów wali!
I gdzieś z wichrami wieją! . . . powiali! . . .
Dzwonią buławy, i pastorały
O ziem stukają,
Wielkie postacie! . . . chód ich wspaniały!
Naprzód stąpają! . . .
Kroki ich dumne, że aż szyby dzwonią,
A tam się wichry za wichrami gonią! . . .
Hetmany stare potęgi i chwały
I ze dni spisków męże olbrzymy,