Strona:Władysław Tarnowski - Krople czary - cz. I i II.djvu/119

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Jęczący w czajek pojęki smutne,
We mgłach, czyścowe, dzikie, pokutne!
Łany skowrończe! łany kwieciste,
Na których nieraz klęcząc, wschód słońca
Witałem, albo w noce gwieździste
Prężąc ramiona w przestrzeń bez końca! . . .
Niewiele wspomnień rodzinna strono,
Unoszę z Ciebie, . . . nic prócz tęsknoty,
Z złotą dzieciństwa przędzą wyśnioną
W dzikiéj rozpaczy, wieków sieroty . . .
I nic – nic więcéj! – matko miłości!
Prócz łez dzieciństwa i snów młodości,
Prócz przekleństw zlanych w błogosławieństwa,
I nocy dzikiej – jak śmiech szaleństwa! . . .
Gdziekolwiek pójdę, drogę mą znaczy,
Rozdarty uśmiech niemej rozpaczy,
Dziki, jak nocy cmętarnych śpiew
Jak niemy odgłos sosnowych drzew! . . .
Jak pierś zdziczała wichrowych skał,
Gdzie przegrzmiał burzy wiosennej szał! . . .
O stare drzewa w smutnym ogrodzie,
Co pieśń szumicie w głuchym rapsodzie,
W wichrowéj nocy, dziki wasz bal,
Jak oceanu grzmot wzdętych fal . . .
Kiedy się wichry już rozkiełzane
Rozrycza, w koło burzą pijane –
Ha! taki dziki północy śpiew! . . .
To jest polonez mych starych drzew . . .
Grzmot ich muzyką, Karpackich łun
Piorun świecznikiem, ich dzikich dum –
Stary dąb trzęsąc się cały, na przedzie,
Lipę matronę na gody wiedzie,
A stara lipa Wielka, Piastowa,
W szumie konarów dumę swą chowa,
Za niémi matron lip szpaler cały
Parami stąpa w taniec zuchwały . . .
Dalej modrzewie, świerki wzburzone,
Jako rycerze w zbrojach zbudzone,
Ich rozczochranych powiewy grzyw,