Strona:Władysław Stanisław Reymont - Rok 1794 - Insurekcja.djvu/292

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


sposób, bowiem kiedyś urządzał w Brühlowskim pałacu dla najwyższej socyety »Teatrum pokus św. Antoniego«. Kilkanaście cudnych pokus, przybranych jeno we własne skóry i precyoza, dawało spektakl nad miarę swywolny. Pono baron Asch z legacyi rosyjskiej i Zubow patronowali temu przedsięwzięciu. Oto masz prawdziwy konterfekt tego męża.
— Wkręcił się tutaj nie bez przyczyny i gotów o wszystkiem donieść Baurowi.
— W teatrze znajdziesz go codziennie, zna wszystkie sekreta. Uwaga! Idzie.
Włoch w asyście paru aktorek zbliżył się do nich; czarny, gładkiej twarzy, wykrygowany, giętki, cały w ukłonach i dygach, w rzymskim mantoleciku na ramionach, pachnący, z utrefionymi włosami, dworny, wygadany, dawał postać doskonałego labusia.
Przyczepił się do Zaręby, adorując go wyróżniającym sposobem.
Woyna zaprosił całą kompanię na stokfisza po kapucyńsku. Poszli więc wszyscy do traktyerni w domu Latura, w którym przeważna część aktorów zamieszkiwała.
W obszernej stancyi z oknami na kościół Pijarów, gdzie już wszystko było przygotowane, uczyniło się wnet gwarno, jak w ulu. Zadzwoniły pierwsze kielichy.
To liczne bractwo, zbywszy się karabinów i wojskowych odznak, rzuciło się do stołów z niepohamowanem męztwem. Sporo było pomiędzy nimi fircyków i miejskich frantów, kręcących się koło teatru, oraz paru literatów. Że zasię amfitryon hojnie traktował wyboro-