Strona:Władysław St. Reymont - Z ziemi polskiej i włoskiej.djvu/262

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Nad sypialniami i pokojem jadalnym, od frontu, stało jeszcze jedno piętro, z którego gruzy znaleziono w ulicy.
Słowem, odkopany dom podobny jest zupełnie do znanego domu Holconusza, do domu Fauna, Kastora i Poluksa (naprzeciw termów) i do domu Salustjusza. Rząd włoski strasznie powoli prowadzi roboty odkopywania. Jeśli tak dalej pójdzie, to, jak mówią znawcy, nie prędzej jak za lat sześćdziesiąt będzie odkopana cała Pompeja w obrębie dawnych murów, odsłonią się dopiero wtedy dwa szeregi grobowców i willi, leżących poza miastem, przy dawnej drodze do Herkulanum i Neapolu, może jedne z najpiękniejszych, bo w tej Colonia Veneris Pompeianorum posiadali siedziby letnie najbogatsi Rzymianie. Jedno, co rząd dobrze zrobił, to to, że prawie wszystko, co się obecnie wykopuje, będzie pozostawało na miejscu, a tylko najcenniejsze przedmioty przenoszone będą do Neapolu.


∗             ∗

Z wysokości przysypanych jeszcze domów obejmuje się całe miasteczko, szarzejące w świetle i upale słonecznym. W jednym kącie kilkadziesiąt postaci porusza się, niby mrówki, i kopie: odsłaniają uliczkę, biegnącą ku bramie di Nola, rwą długiemi motykami ziemię, zasianą bobem i jęczmieniem wykłoszonym, wywożą ziemię taczkami, lub wynoszą ją w koszach na głowie i prowadzą później małą kolejką ręczną dalej, do dołów za miastem.
Słońce pali niemiłosiernie. Z jednej strony, zboku,