Strona:Władysław Sebyła - Koncert egotyczny.djvu/59

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


O głodzie

Rosną w tobie otchłanie,
wzbiera głód nieuchronnym przypływem,
fala za falą rozbija o brzeg
grzbiety szumiące i siwe.

Ileż to jeszcze pożresz gwiazd,
ile mórz i lasów pochłoniesz,
ile drzew, i traw, i kwiatów
w tobie zatonie?

Czemże nasycisz swój głód,
który jak sęp wątrobę ci targa?
Na jakich obszarach wód
ugasisz spiekotę łaknących warg?

Wszystkie biodra spragnione miłości,
wszystkie brzuchy, czekające płodu,
nie ugaszą pożaru zachłannej wieczności,
nie nasycą twojego głodu.

Przyjaźń cię nie nakarmi,
kobieta nie obdarzy cię spokojem,
i ty dla nich swej studni do dna nie wyczerpiesz,
coraz głębiej więźniesz w gwiezdne roje