Strona:Władysław Sebyła - Koncert egotyczny.djvu/58

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


któryś wypłynął z ciemności,
stworzycielu siebie i świata.

Coraz mi jesteś cięższy,
coraz więcej nieba zagarniasz,
gwiazd rozpleniona owczarnia
poczyna się w ciebie zapadać,
przestwór w sobie zamykasz,
i szmer górskiego strumyka
i niezmierzony ocean.

Coraz mi jesteś cięższy,
stworzycielu i świata pożerco.
Już nie rośniesz, już świat masz w sercu.
Zatoniesz, zatoniesz, zatoniesz...
A póki... a zanim...
Bądź pozdrowiony!