Strona:Władysław Orkan - Nowele.djvu/53

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


DWIE KARTKI Z ŻYCIA
NAUCZYCIELA

Smutnie i ponuro przedstawia się górska okolica w czasie zmiennego powietrza marcowego... Deszcz i śnieg, na przemian zsyłają nieba na ziemię skał, kęp i wiecznej nędzy...
Z nędznych chat, daleko od siebie porozrzucanych, wyłażą nędzniejsi jeszcze ludzie, osłabieni jałowym życiem jak muchy wiosenne i tęskne oczy zwracają ku słońcu... Liczą dni i przyrost światła słonecznego — wyczekując wiosny, która dla nich wszystkie mieści nadzieje... Złudzeni jaśniejszym przebłyskiem słońca, wnet popadają w pierwotną odrętwiałość, gdy ciepłe słonko zakryje się białą chmurą śnieżną i mokre płatki śniegu lecą jak manna, która ziębi, nie karmi...
Lichą dróżyną wiejską wloką się fury — jedna za drugą... Zgłodniałe koniska dobywają ostatnich sił, ciągną jedle i buki po kamienistej drodze, pędzone przekleństwy i jeszcze wyrazistszymi razami batów. Czasem litośny właściciel ramieniem