Strona:Władysław Orkan - Nowele.djvu/52

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Stary pokiwał głową, — a idąc ku kościołowi, szeptał „Wiecne odpocywanie“ i „pięć pocierzy“ za duszę komornicy...
Przecię i jemu robiła...
— A było to pracowite — pomyślał; — tak marnie... Przecie to ludzie gorsi od zwierząt!... Wygnać na mróz... I znowu: „Wiecne odpocywanie...“