Strona:Władysław Orkan - Herkules nowożytny.djvu/96

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


„Pan jest na to, coby miał swoje humory. Ja mu ta ojcem nie bedą. Miał jednego i ten go tak naucył, to coz on winien?” I posełech za nimi do te kaplice. Nie załowałech potem, bo tyz było sie cemu przypatrzyć! Jest tam całe piekło i niebo, i sąd ostateczny, i co ino było na świecie i bedzie, to tam wsyćko jest wymalowane. Ba, to nic, wymalowane — ale słysałech, jak pan tym paniom objaśniał, ze to sam święty Michał Janioł wymalował!
— Moiściewy, to-ście wy juz cheba zupełnego odpustu na wiecne casy dostąpili, skoroście przy takich rzecach byli, ktore ino w niebie, jak Bóg lutościwy da komu, oglądać bedzie mozna — mówili słuchający, a Jędrek nie przeczył temu i dalej ciągnął swoje.
— Potem wyślimy na miasto, odprowadzilimy te panie do ich mieskania — niedaleko od pałacu Ojca świętego mieskały — i wrócilimy do swojego Bokacio, bo takie przezwisko miał nas hotel. Wesoło tam w tym hotelu było, ino to było nie dobrze, ześ juz bez całą noc oka nie godzien był zmruzyć. Co chwila, to „sur — sur” poza ściany, jakzeby sto kóp mysy wesele swoje odprawiało, to znowu śmiechy takie, jakzeby sie boginki gziły. Nie wiem, jak ta panu mojemu sie spało, bo my nie razem sypiali, ale cheba ze nijako, bo sie doś często na głowę uskarzał.
Ucisało sie dopiero ku ranu — cłek sie rado-