Strona:Władysław Orkan - Herkules nowożytny.djvu/56

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


— Niedobrze jest myśleć.
Ktoś poprawił:
— Myślenie jest niedobre.
Druga prawda.
Zaczem, gdy doszli przyczyn, zastanowienie ich objęło nad wypadkiem, które przerywał co chwila człowiek ambitny, wołając:
— Ja widziałem!... Wóz jechał — on szedł... I nagle słyszę krzyk... On już leży.
— No powiedzcie: szedł sobie, szedł, i tu naraz...
Ktoś współczujący dodał:
— To przykry moment dla niego.
Ironista:
— To gorsze, że ostatni.
Człowiek ambitny (do nowych osób):
— Ja widziałem! Wóz jechał — on szedł...
I opowiadał z coraz większym zapałem do końca.
Ksiądz przechodzący zatrzymał się i uważał za stosowne wyrzec:
— Wszechmoc Boska... Niezbadane sprawy... A nie znał go kto, jak on się prowadził?
Ktoś się wyrychlił:
— Ja go znalem. Przychodził często do mleczarni. Dziś rano jeszcze był... Człowiek, widziało się, dość uważny. No i powiedzcie...
Po cichu sobie pomyślał ze smutkiem.