Strona:Władysław Orkan - Herkules nowożytny.djvu/169

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


kamienny w obliczu i wydawać rozkazy krótkie, a stanowcze.
— Zapewne — bąkał niezdecydowanie wikariusz.
Tak samo nie był zadowolony ksiądz Łopatka z przebiegu bitwy pod Wiedniem.
— Za dużo strat — oświadczył. — Któż widział na oczach nieprzyjaciela przeprawiać się przez Dunaj. Mogli ich snadnie jak kaczki wystrzelać. Trzeba było obejść z wojskiem daleko na prawo, tam się przeprawić i zajść nieprzyjaciela od tyłu. Aniby noga nie uszła.
A kiedy czytał wyprawę na Moskwę, mało się z irytacji nie rozciskał.
— Wódz powinien przewidzieć, nie leźć w matnię.
Również ostro krytykował taktykę. Napoleona w przeprawie pod Lipskiem.
— Przegrał przez swoją nieopatrzność, oto co jest — zadecydował przy końcu.
Tu trzeba zaznaczyć dla ścisłości, że Napoleon mimo udowodnionych mu błędów nic w oczach księdza Łopatki nie stracił. Obniżając go, tensamem obniżyłby siebie. To nie było w jego zamiarze. Gdy krytykował jego błędy, chciał tylko przez to wykazać, jak on w danych wypadkach by postąpił.
Z dzieł wyczytanych wyniósł wielką korzyść. Zobaczył Napoleona mniej, niż się sądzić zwykło,