Strona:Urke-Nachalnik - Gdyby nie kobiety.djvu/22

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wa w jaknajwięktszej tajemnicy. Ale w podziemiach doskonale wiedziano o tym, że Wołkow postradał zmysły i że przebywa w sanatorium pod Warszawą.
Odczuli zresztą zmianę w Urzędzie Śledczym na własnej skórze. Miejsce Wołkowa zajął Szczupak, który dał o sobie znać ludziom nocy. Nazajutrz, po przejęciu urzędu, Szczupak rozpoczął ze światem przestępców za ciekłą walkę. Nie było nocy bez obławy. Areszty policyjne były przepełnione. Również do więzień trafiły setki osób, które zżyły się z myślą, że pozostaną na wolności.
O Janku, Milczku, Antku i Adzie w Warszawie niewiele wiedziano. O zajściu w Zakopanem krążyły wśród ludzi nocy liczne opowieści. Co do jednego szczegółu świat przestępczy był zgodny: nie ulegało dla nich wątpliwości, że uciekli oni wraz z Krygierem zagranicę.
Również Bajgełe i „zimna kokota“ zniknęli bez śladu. Zdali oni sobie w porę sprawę z tego, że najwyższy czas rozstać się z Warszawą.
Karpie głowy światka warszawskiego nie brały udziału w zimowym sezonie. Nastały czasy dla podrzędnych rzezimieszków. Największą sensacją było, że w Warszawie ustały groźne włamania połączone z rozpruwaniem kas ogniotrwałych. Policja jednak nie zrezygnowała z postanowienia zlikwidowania bandy rozpruwaczy.
Banda ta miała na swoim koncie długą listę zbrodni: kilka olbrzymich włamań, zabójstwa (zamordowany policjant w nocy ograbienia hrabiny, zastrzelony Felek, oraz urocza konfidentka, która przebywała w szpitalu bez rąk i nóg).
Szczupak rozesłał po całej Polsce listy gończe z fotografiami uczestników bandy Krygiera. Szczupak poprzysiągł w duchu, że nie odpocznie w pościgu, póki ich nie wytropi.