Strona:Urke-Nachalnik - Gdyby nie kobiety.djvu/21

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


mogli zrozumieć, w jaki sposób ukryła rewolwer, którym teraz się odgrażała.
Zwinnym skokiem Ada znalazła się przy oknie, przez które oddała w ciemności dwa strzały. Szyby z brzękiem spadły na podwórko...
Z ulicy dolatywały odgłosy ostrych gwizdków policyjnych. Milczek celnym wystrzałem z rewolweru roztrzaskał lampę. Pokój zaległy ciemności egipskie. Ada zaczęła histerycznie wzywać pomocy.
Milczek chwycił ją za ręce i siłą zaniósł do okna.
Ada strzeliła kilkakrotnie, ale chybiła. Kopała, gryzła, drapała, krzyczała.
Dwie pary silnych rąk uniosły ją w górę i z całych sił wyrzuciły przez okno.
Do drzwi zaczęła się gwałtownie dobijać policja.
Trzej kompanowie skryli się do przyległego pokoiku, który stanowił alkowę, Janek pod nieobecność Ady zrobił w suficie otwór, który prowadził na strych, o czym Ada nie wiedziała.
W kilka minut po tym znaleźli się na dachu przyległego domu. Tam, skryli się na strychu, by po tym wydostać się na korytarz. Teraz droga do wolności stała przed nimi otworem. Wydostali się wnet na podwórze, a po chwili posuwali się ostrożnie jeden za drugim boczną uliczką.
Pomysł Szczupaka nakrycia bandy przy pomocy pięknej konfidentki zawiódł na całej linii.

ROZDZIAŁ 2

Znów nasunął się sezon zimowy. Nadciągała „ofenzywa“. W warszawskim światku przestępczym panował ożywiony ruch. Z zadowoleniem opowiadano sobie o ostatnich wydarzeniach. Ludzie nocy byli zachwyceni męstwem i pomysłowością Krygiera.
Urząd Śledczy, co prawda, trzymał sprawę Wołko-