Strona:Urke-Nachalnik - Gdyby nie kobiety.djvu/154

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Za chwileczkę — odparła pokojówka i pobiegła do kuchni.
Hrabina była przekonana, że wezwanie ma związek z aresztowaniem Klawego Janka. Płonęła z ciekawości.. Najbardziej intrygowała ją rola młodej dziewczyny.
Hrabina miała się stawić do sędziego śledczego na godzinę pierwszą. Miała jeszcze dużo czasu. Wzięta więc znów gazetę i w piła wzrok w fotografię dziewczyny.
„Co za uderzające podobieństwo do mnie i mojego dziecka.. Nie, to niemożliwe!
Przyjrzała się dokładnie obu innym fotografiom. Przede wszystkim podobiźnie ojca dziewczyny. Nie rozpoznała w nim jednak swego byłego męża — nie mogła się dopatrzyć najmniejszego podobieństwa.
Hrabina przypominała sobie, że dziewczyna, będąc u niej, podała się jako sierota.
„Skłamała — pomyślała hrabina, — ale w jakim celu?“
Różne myśli przesunęły się przez jej zmęczony mózg. Doszła do przekonania, że Lipa — jej były mąż — uczynił to wszystko, by się zemścić na niej. To on na słał kasiarzy, by ja obrabowali, to on nasłał potem tę tajemniczą dziewczynę by ją do reszty zrujnować.
Hrabinie nawet na myśl nie przyszło, że spogląda w gazecie na fotografię swego byłego męża i własną córkę — Anielę. Była przekonana, że Lipa przebywa zagranicą i nigdy nie pozwoli na to, by jego córka była zbrodniarką, kochanka króla podziemi. Nie traciła nadziei, że Aniela odbywa studia zagranicą.
Postanowiła być punktualna i dokładnie co do chwili stawić się u sędziego śledczego. Rozumiała, że wzywana jest jako świadek oraz że po aresztowaniu złodziei sprawa o włamanie się do jej mieszkania zostanie ponownie rozpatrzona.
Jako była żona złodzieja, chętnie by zrezygnowała z dalszego prowadzenia procesu. Gdyby nawet rozpoz-