Strona:Urke-Nachalnik - Gdyby nie kobiety.djvu/144

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ROZDZIAŁ VII.

Hrabina, którą okradziono krytycznej nocy, kiedy Wołkow zamordował policjanta i zabrał mu tekę z pieniędzmi, zrabowaną przez Klawego Janka, zamieszkiwała nadal w Warszawie.
Po dziwnym wypadku, jaki jej się wydarzył, że administrator nabył dla niej willę w Poznaniu akurat z ręki tak niebezpiecznego przestępcy, jakim był Krygier, zrezygnowała z wyjazdu z Warszawy. Niezwłocznie po tym wypadku hrabina odsprzedała willę i postanowiła pozostać w stolicy.
Już zapomniała o wielkiej stracie, jaką poniosła po włamaniu do jej apartamentów.
Tylko o jednym wypadku nie mogła zapomnieć, chociaż to wydarzenie miało także miejsce wówczas. Z pamięci nie mogła wymazać postaci panny, która na pod stawie ogłoszenia w gazecie zgłosiła się do niej w charakterze guwernantki. Przybyła, otrzymała posadę i miała wrócić z dokumentami. Ale od tego czasu znikła bez śladu.
Postać Anieli prześladowała hrabinę. Tak utrwaliła sobie w pamięci jej wygląd, wymowę i sposób chodzenia, że... Przypomniała sobie rozmowę, w której ustalała rodzinne stosunki Anieli.
Gdy hrabina zapytała Anielę o jej ojca, dziewczyna naraz zbladła i posmutniała. Hrabina domyśliła się, że dziewczyna nie może i nie chce mówić o swym ojcu.
— Kim mogła być ta dziewczyna? — zadawała sobie hrabina to pytanie niewiadomo po raz który. — Nadaremnie zastanawiała się nad tym, dlaczego ta panna, mimo przyrzeczenia, że przyjdzie do pracy, nie wróciła i posadę odrzuciła.
Aniela jak wiadomo, dlatego nie stawiła się do pracy, bo poprostu wstydziła się przebywać w domu, który Klawy Janek ograbił. Aniela domyśliła się, że Klawy Ja-