Strona:Urke-Nachalnik - Gdyby nie kobiety.djvu/143

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Mamy dziesiątki sposobów na to, by złamać pani upór. Wszyscy przestępcy są d!a nas równi i nie mamy żadnych względów, nawet dla kobiet. Uprzedzam, że nasze środki na rozwiązanie jeżyków nie są przyjemne...
— Czego pan chce ode mnie? Dlaczego mnie pan dręczy? — zawołała Aniela zrozpaczona. — Czy to moja wina, że mój ojciec.. i..
Urwała. Sędzia śledczy zerwał się z miejsca.
— Kim jest pani ojciec?.. Słucham!.. O to nam właśnie chodzi.
Aniela zrozumiała, że o mało co nie powiedziała za dużo. Postanowiła milczeć i nie zwracać więcej uwagi na jego słowa.

Sędzia milczał przez dłuższą chwilę, po czym znów zwrócił się do Anieli.
A więc pani się upiera przy swoim? Nie chce pani wydać swych wspólników.. co?

Aniela dziwiła się w duchu, że dotąd sędzia nie pytał jej wcale o współudział w ucieczce Janka z więzienia. To była jedyna łączność, jaką miała z nimi. Postanowiła, że, jeżeli zapytają o to przyzna się natychmiast.
— Proszę mnie kazać odprowadzić do celi — prosiła Aniela. — Nie mam już więcej sił.

Tyle wyrzutu było w jej kilku słowach, że sędzia zmiękł i kazał ja wyprowadzić z pokoju. Zamknięto ją w oddzielnej celi, a nie, jak dotąd w ogólnej.
Sędzia chciał tym złamać jej upór. Wiedział z do świadczenia, że nic tak nie załamuje wewnętrznie więźnia, jak samotność w ciasnej, brudnej celi, gdy człowiek pozostaje sam ze swymi myślami, z własnym bólem i wyrzutami sumienia. Aby uciec od zmory samotności, więźniowie popełniają największe głupstwa, włącznie z przyznaniem się do zbrodni, której nigdy nie popełnili.