Strona:Urke-Nachalnik - Gdyby nie kobiety.djvu/140

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


już wówczas wszystko! Ja ci już otworzę pyszczek! Nie pierwszy jesteś u mnie...
Janka wyrzucono z pokoju. W przyległej izbie dla więźniów zakuto go w kajdany.
Do gabinetu sędziego śledczego wprowadzono Anielę.
Zegar więzienny wybił godzinę trzecią po południu. Do gabinetu sędziego śledczego dochodziły odgłosy przejeżdżających na ulicy tramwajów i przebiegających przechodniów. Życie za oknem szumiało i przypominało Anieli o wolnym świecie. Serce ścisnęło jej się z bólu; rozpłakała się głośno.
— Pani płacze — rzucił sędzia szyderczo.
— Radzę zostawić kilka łez na później. Wypadnie tu pani jeszcze długie lata posiedzieć. Przydadzą się i łezki.
Aniela podniosła na sędziego zapłakane oczy. Sędzia urwał, a potem dodał łagodniejszym tonem:
— Proszę, niech pani spocznie..
Podał jej krzesło. A w duszy pomyślał:
— Co za czyste spojrzenie.. Po raz pierwszy widzę zbrodniarkę o tak niewinnym wyrazie twarzy.
Nie wątpił, że ma przed sobą zbrodniarkę. Akta jakie zawierała jego teczka, dawały mu stuprocentową pewność, że stoi przed nim wyrafinowana zbrodniarka, która uzbroiła się w zapas histerycznych łez, by wzruszyć jego serce mężczyzny. Postanowił w duszy być nie czułym na jej łzy, ani na subtelny wdzięk, jaki bił z jej całej postawy.
Aniela usiadła na brzegu krzesła i z ufnością utkwiła wielkie oczy w surowej twarzy sędziego śledczego. Robiła wrażenie, jakgdyby nie zdawała sobie sprawy z powagi chwili, ani z tego, przed kim się znajduje. Wyglądała, jakgdyby się spodziewała od tego człoweka po mocy i obrony przed prześladowcami.
Sędzia śledczy zmierzył badawczym wzrokiem zgrabną kibić Anieli. Napróżno silił się na urzędowy ton.