Strona:Urke-Nachalnik - Gdyby nie kobiety.djvu/122

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Wielki pies policyjny szczekał groźnie, jakby ostrzegał, że lepiej jest od razu ustąpić wobec władzy...
Wypadki nastąpiły po sobie w tak błyskawicznym tempie, że nie mogło nawet być mowy o stawianiu o poru. W kilkanaście sekund później Stasiek Lipa był już skuty w kajdanki. Anielę wyniesiono do auta policyjnego nawpół żywą i omdlałą. Janka z krwawiącą raną także umieszczono w aucie.
Miejscowi dwaj policjanci, którzy towarzyszyli dwum cywilom, chcieli zaalarmować pogotowie ratunkowe by śpeszyć Jankowi z pomocą lekarską. Ale obaj cywile, którymi byli komisarz Szczupak i starszy przodownik Andrzejczak, nie godzili się na żadne „pauzy“.
— Diabli go nie wezmą — rzekł komisarz. — W komisariacie już zrobimy, co trzeba będzie. Janek jeszcze nie kona...
Gra była skończona.

ROZDZIAŁ 6.

Następnego dnia Szczupak i Andrzejczak odtransportowali całą szajkę do granicy, gdzie ją oczekiwała „służba honorowa“ w postaci oddziału policji umundurowanej i cywilnej w liczbie kilkunastu osób.
Jak się wnet okazało, rana postrzałowa w plecy, którą otrzymał Janek, była lekka. Życiu jego nie zagrażało niebezpieczeństwo. Stasiek Lipa był zrezygnowany. Nie udzielał odpowiedzi na stawiane mu w śledztwie pytania. Policja nie mogła się tymczasem połapać, że dostała w swoje ręce słynnego przestępcę Staśka Lipę. Na miejscu strzału policja wystawiła aressztowanemu Lipie, który tam figurował pod innym nazwiskiem, jak najlepsze świadectwo. Wszystko miało się wyjaśnić w Warszawie.
Aniela była tak wstrząśnięta i złamana, że nie zda-