Strona:Tytus Czyżewski - Lajkonik w chmurach.djvu/52

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


KANTYCZKA
(Misterjum).

Cisza z nieba pełna świateł,
płynie na ziemie w doliny
pokryte śniegiem i szronem.
A w dolinach, pod górami
pod wierchami nad otoczą
lasy jedliny się mroczą.
A tam szałas pełen blasków
pełen wonnego siana.
A w szałasie tym jest Matka
co dziecię do piersi tuli...
A szałas pełen jest ptaków,
pełen aniołów skrzydlatych.
Rozszumiały sią wszystkie potoki w górach,
Zahuczały wszystkie lasy na skrajach,
Rozsnuły się pajęczyny po chmurach...
Wszystkie ptaki zaśpiewały po gajach
Zagwizdały kwiczoły w jałowcach
I zakwiliły orły w manowcach...
I przyszli do szałasu ludzie ubodzy
w podartych cuhach, łatanych portkach,
od strony Spisza, od strony Uj-hela...
I przyszła banda, wędrowna kapela
Co po weselach po Węgrzech się włóczy,
I flet co gwizda, basetla co mruczy.
Przyszli potem strudzeni gazdowie,
parobcy, najmici i hajdukowie...
Ludzie od młyna, od traczy,
Z lasów gromada rębaczy,
i faramuśni drużbowie z wesela,
i piękne druhny: Róża i Aniela,