Strona:Tryumf.djvu/175

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— A, pan Kolesiak — proszę podnieść ten list z dywanu i zacząć czytać od „ciężka choroba“.
— Ciężka choroba sprawiły, iż nieszczęśliwy mój mąż zabrnął w takie długi, że na obiad tylko rosół i sztuka mięsa jadamy i to cztery razy w tygodniu tylko —
— A to hygienicznie —
a myślę, że Jaśnie Wielmożnym Państwu Hrabiostwu Dobrodziejstwu, którzy mają przeszło milion koron dochodu, te ubogie dziewięćset reńskich, które na przyszły rok —
— Będzie mi liczył mój dochód!
— Phoszę cię! Ona „myśli“! Jak śmie phosta impehtynencya! I jeszcze pisze — taka choha!
— Synowie w gimnazyum, na panów, córka na pensyi —
— A samego rhosołu z tahtem ciastem i na dhugie kalahepki nie łaska?
— Właśnie pan Mandelpflanz ofiarowuje w pierwszym roku tysiąc sto pięćdziesiąt —
— Ja już piszę. Kochana pani Budnowska! Do intehesów się nie mieszam. O wyniku sphawy zawiadomi męża pani pan Mandelpflanz. Phoszę się modlić codzień koniecznie do świętej Klahy z Avignonu o zdhowie, a do mnie więcej nie pisywać, bo muszę list kłaść w kahbol. Bóg nie opuści.

Hhabina Tatahowska.