Strona:Tryumf.djvu/174

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


kontraktu, ustąpić musi bez wypowiedzenia bez względu na przyczyny.
— Ja innych kontraktów nie robię. Straty ewentualne pokrywa się z własności dzierżawcy w drodze egzekucyi. Ale on pisze do mnie, że na przyszły rok spłaci połowę zaległości, na drugi rok drugą połowę.
— Jaśnie pan hrabia wie, gdzie jego żona tego roku była?
— No?
— W Zakopanem. A na przyszły rok ma jechać do Davos.
— Pani Budnowska!
— Fhed — a, pan Mandelpflanz — odebhałam w tej chwili list od Budnowskiej, impehtynentka! Słuchaj — „Jaśnie wielmożna Pani Hhabino Dobhodziejko! Ośmielam się do Jaśnie Wielmożnej Hhabiny Dobhodziejki udać z najpokohniejszą phośbą, ale doszły nas słuchy — co za wyhażenie! — że pan Mendelpflanz chce nam odebhać dziehżawę, ale deszcze i powodzie i moja ciężka chohoba — ciekawam, co jej jest? —
— Suchoty, jaśnie pani hrabino —
— A a a! Phecz! Obhrzydła baba! Fhedzie?! Masz kahbol tutaj?
— Tam — od brzytwy. Panie Mendelpflanz, czytaj pan dalej —
— Za pozwoleniem jaśnie pana hrabiego —