Strona:Tryumf.djvu/147

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Fhed! Phoszę cię.
— Hahaha!
— A bo to jeden!
— Pfi, Fhed!
— Niechże więc i moje chłopcy próbują — może się uda.
— Fhed, phoszę cię!
— Ona się stryja wstydzi! Ale duma macierzyńska byłaby pogłaskana, co? Jakby tak cronique scandaleuse.... Co do Zygmusia, to chciałbym go jak najprędzej ożenić i to w Austryi. Naszemu domowi brakuje pokrewieństwa w austryackich sferach. Przy tem co austryacki pani to pan! Co, Pusiu? Princesse, albo comtesse Auersperg? Jaka Hoyosówna, albo Paar? Hę?
— Ah, jakabym była szczęśliwa!
— No i karyera gotowa! Po Melce się wiele niespodziewam. Nieładna i niedam tylko dwakroć i sto na wyprawę. Boję się nawet, że gdzie na jakim galicyjskim hrabi skończy.
— Hm hm...
— Fhed w ostatnich czasach z polowania na polowanie — rhobi się ghuboskóhny, jak szlachcic.
— Z polowania na polowanie, ale jak stryj widzi, o dzieciach się nie zapomina
— Zbudowany jestem, mój drogi, zbudowany — —