Strona:Trybuna (1906) nr 3.djvu/9

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

Grają trąbki jak hejnały,
Głos po rosie idzie, dzwoni —
„W krwawem polu orzeł biały...
Poszli nasi w bój bez broni!...
Hej!...

Po polach błądzą duchy łez
I śmierci plony garną...

Z wiatrem płynie, hen, orędzie,
Końskich kopyt grzmot, krwi kurz —
Kto przeżyje — wolnym będzie!
Kto umiera — wolnym już...
Hej!

Na skrzypkach śmierci ręka
Struny szarpie, plącze, zrywa,
Coraz dzikszą pieśń wygrywa —
Skrzypka pęka — serce pęka...

A po rosie, a po lesie,
Ciszej, ciszej trąbka dzwoni...
Jeszcze echo sygnał niesie —
„Poszli nasi w bój bez broni...
Hej!...

Krwią na polach ślad się pali,
Szmerem idzie pośród zbóż.
Drży na mgiełek lotnej fali —
Przeminęło dawno już...

***

Po polach błądzą duchy łez
I plony śmierci garną,
Zawodzą ciche płacze...
Na ścieżki tęskne, na tułacze,
Rzucają Życia ziarno.

Oto samotny idę ja...
Samotny i strudzony...
A ścieżki mi zawłóczy mgła,
A śmierć mi kraczą wrony...
A dzień mi wróg — i słońce wróg...