Strona:Trybuna (1906) nr 3.djvu/10

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Zapadam w mroki leśnych dróg...
Kryje mnie noc.
Noc zimna i ponura...
Samotny idę, jakom chciał...
Zamiata ślad wichura,
Ciało ziębiącą smaga rosą...
...Borem lasem... goło... boso...

Samotny idę, jakom chciał,
Wyzwolić ducha z pod męki ciał,
Budzić nędzarzy...
Niech się ofiary płomień żarzy!
Niech męka życie rodzi!

Oto samotny idę ja...
Samotny i strudzony...
A ścieżki mi zawłóczy mgła...
A śmierć mi kraczą wrony...
Przedemną... za mną... grób...
Poszedłem — jakom chciał...

Krew znaczy ślady moich stóp.
A nienawiści szał
Na trwogę bije w dzwony...
I wróg ja, i spodlony...
I zdrajca, i zaprzaniec —
Iżem obrożę w strzępy rwał...

Otom ja tułacz i wygnaniec...
Otom bezdomny i sierota...
Oto przekleństwy na mnie miota
Niewiedza braci...

Oto samotny idę ja...
Samotny i strudzony...
Zżera mi ciało kajdan rdza...
Duszę rwą tęsknic szpony...
Zawłóczy ścieżki mgła...

O ścieżki smętne, o tułacze!
Zali kiedy przemówicie.
Jak się po was ludzkie życie