Strona:Trybuna (1906) nr 3.djvu/11

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


W okrwawione strzępy rwało?...
Ścieżki tułacze!...

A oto drogi kres...
Któż nas opłacze?...
Kto umęczone ciało
Omyje rosą łez?...

Na obcych śniegach blade trupy...
Pod swojem niebem hańby słupy...
I w ziemi tej umiłowanej,
Najeźdzcy stopą podeptanej
Skrwawiony wspólny dół...

Po polach błądzą duchy łez
I plony śmierci garną —
Na ścieżki tęskne, na tułacze.
Rzucają Życia ziarno...

Potężny siew! zaklęty siew!
Oto plonuje bujnie krew,
Mścicieli zastęp rośnie!

Spromienia męstwo czoła blade —
Bagnety, kat... żołdacki łup...
We wspólnym dole krwawy trup —
Na wszelką mękę i zagładę
Idą — grzmiąc pieśń o wiośnie!...

Jak morza ryk, jak wichr po lesie,
Grzmi pieśń — zwycięstwo w sobie niesie!
To zemsty grom, to ludu gniew,
Niewoli wszej pogrzebny śpiew!...

Wdeptany w ziemię powstał tłum,
Na szalę krew swą kładzie,
Wskrzesza pokoleń święty sen,
— Sen o rycerskiej szpadzie —...

Bujnie wyrosło życia ziarno...
Przy piersi pierś i ramię w ramię!
Krwią polewano glebę czarną —