Strona:Thomas Carlyle - Bohaterowie.pdf/287

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


i tem gorzej dla pola! Skarga nie na wiele się przyda, lecz ustanowienie prawdy może być nie bez pożytku. W każdym jednak razie, cieszyć się nie mogę z tego, iż Europa, wobec wybuchu takiej rewolucyi francuzkiej, potrafi uznać, że taki Burns może jej być przydatny tylko do mierzenia piwa!
Raz jeszcze musimy tu powtórzyć, że główny przymiot Burnsa tworzyła szczerość. Tak działo się z jego poezyą, tak z życiem. Pieśń jego nie z fantazyjek powstała, lecz z czegoś rzeczywiście odczutego; pierwszą zasługą jej, jak i wszystkiego w nim, jak życia jego wogóle — jest prawda. Życie Burnsa moglibyśmy nazwać wielką i tragiczną szczerością. Rodzaj to szczerości dzikiej, lecz nie okrutnej, bynajmniej nie, — tylko dzikiej, borykającej się z nagą prawdą rzeczy. Pod tym względem jest coś dzikiego we wszystkich wielkich ludziach.
Cześć dla bohaterów, Odyn, Burns?... Otóż i tym ludziom pióra nie brakowało pewnej czci, jako bohaterom im przynależnej, tylko w jakich dziwnych warunkach cześć tę odnajdujemy! Posługacze i parobki stajenne z oberż szkockich, włócząc się pode drzwiami Burnsa, żądni pochwycenia każdego słowa, co z ust jego padało, składali hołd nieświadomy bohaterskości. Johnson miał w Boswellu swego czciciela. Janowi-Jakóbowi Rousseau nie brakło czcicieli: książęta odwiedzali go na jego poddaszu skromnem; biednemu lunatykowi hołdy składały wielkości i piękności tego świata. Co się jego tyczy, to warta uwagi sprzeczność dysharmonijna i potworna pomiędzy dwoma krańcowościami jego życia. Zasiada on do stołów magnackich, a musi przepisywać nuty,