Strona:Thomas Carlyle - Bohaterowie.pdf/286

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


też mógłby rządzić, prowadzić rozprawy w Zebraniach Narodowych, kierować polityką — jak niewielu. Niestety! ta odwaga, której sądzono się było przejawić we wzięciu statków przemytniczych w zatoce Solway, w milczeniu co do tylu przedmiotów, kiedy nie było możliwe żadne słowo pożyteczne, lecz tylko wściekłość pieniąca się, — odwaga ta, powtarzam, zdołałaby też ryknąć nad uchem mistrzów ceremonij w rodzaju de Breze i innych podobnych, i uwidocznić się dla wszystkich ludzi w kierowaniu państwami, rządzeniu wielkiemi oraz na wieki pamiętnemi epokami! Lecz jemu mówili i pisali z wyrzutem przełożeni urzędowi: „rzeczą pańską jest pracować, a nie myśleć.“ Zgoła nam niepotrzebna jest twoja moc myślenia, największa w tym kraju: masz tam piwo mierzyć, i do tego tylko jesteś potrzebny. Godne to uwagi tudzież wspomnienia, chociaż wiadomo, co na to można powiedzieć i odpowiedzieć! Myśl, moc myślenia, nie byłaż po wszystkie czasy, na każdem miejscu i we wszelkich okolicznościach, właśnie tem, co było niezbędne? Nie jestże zawsze zgubnym człowiek niemyślący, człowiek, który nie zdoła myśleć i widzieć, a chodzi tylko poomacku, niby we śnie, nie rozpoznając natury rzeczy, z którą ma do czynienia? Tak, nie rozpoznaje, myli się człowiek taki, jak mówimy, bierze rzecz pewną za coś, a ona jest tymczasem czemś innem — i zostaje on oszukanym, jako marność! Taki jest człowiekiem zgubnym, zgubnym niewypowiedzianie, jeśli postawiono go wysoko. — „Po cóż się skarżyć? — powiadają niektórzy: — sile zawsze w sposób opłakany zaprzeczają pola jej działania; tak było po wszystkie czasy.“ Niewątpliwie, odpowiem,