Strona:Thomas Carlyle - Bohaterowie.pdf/127

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


czynić, drugiego objawicielem tego, co winniśmy kochać. Ale, prawdę mówiąc, dwie te krainy wchodzą jedna w drugą i nie dadzą się oddzielić. Prorok także ma na względzie to, co powinniśmy kochać; jakżeby bowiem inaczej dowiedział się, co nam czynić należy? Najdonioślejszy głos ze słyszanych kiedykolwiek na ziemi powiedział także: „Spojrzyjcie na te lilie polne! one nie pracują, ani nie przędą, a tymczasem Salomon w całej chwale swojej nie był przyodziany jako jedna z nich.“ Jest to rzut oka w najgłębszą głąb piękna. „Te lilie polne,“ przyodziane wspanialej od władców ziemskich, wytryskujące z nędznej skiby ziemi — to piękne oko, patrzące na zewnątrz na was z głębi wielkiego wewnętrznego morza piękna! W jaki sposób gruba ziemia zdołałaby wydawać coś podobnego, gdyby esencya jej, gruba napozór i w rzeczywistości, nie była wewnątrz pięknem? Z tego punktu widzenia mają znaczenie pomiędzy innemi następujące wyrazy Goethego, które niejednego bardzo uderzyły: „Piękno — powiada on — wyższe jest od dobra, piękno bowiem zawiera w sobie dobro.“ Mowa tu naturalnie o prawdziwem pięknie, które zresztą, jakem to już gdzieś powiedział, tak się różni od fałszywego, jak niebo od Vaux-Hall! Tyle o różnicy i tożsamości poety i proroka.
W dawnych oraz nowych epokach napotykamy pewną małą liczbę poetów, którzy uważani są za tak doskonałych, iż dopatrywać się w nich błędów stanowiłoby rodzaj zdrady. Zasługuje to na uwagę, jako dobro, chociaż, ściśle rzeczy biorąc, pogląd ten jest tylko złudzeniem. W gruncie rzeczy nie istniał doskonały poeta! Żyła poezyi tkwi w każdem sercu ludz-